Emocje, Które Winny Pozostać Uśpione

by Runopatia

supported by
/
  • Streaming + Download

    Includes high-quality download in MP3, FLAC and more. Paying supporters also get unlimited streaming via the free Bandcamp app.

      name your price

     

1.
2.
3.
4.
5.
6.

credits

released February 16, 2011

tags

license

all rights reserved

about

Runopatia Rzeszow, Poland

contact / help

Contact Runopatia

Streaming and
Download help

Track Name: Przemowa, Ostatni Oddech
Obleśna maso, zgniła resztko godności
Samoistnie zlepiająca swoje cząstki
W obrzydliwie żałosnej próbie
Wykonywania procedury egzystencji

Jak ludźmi nazywać się śmiecie
(jeśli w ogóle to ma dla was znaczenie),
Kurwa, nawet podstaw nie rozumiecie
Waszym celem jest tylko duszy uśmiercenie
Tworzycie „świat” którego fundamenty
Są makabrycznym szyderstwem z cnót
Ale ja się nie śmieje, krew po mojej spływa twarzy
Nie moja, gnoju...zresztą i ty następny poczujesz mój knut

Pełzniesz więc, maso, po ołtarzu prawdziwego życia
Chcąc być chociażby tym miękkim zegarem
Którego rozpadające się kościane wskazówki
Przeobrażając się w proch skazane są na zagładę

Chciałbyś usłyszeć , że gardzę twoim życiem
Uwierz mi, albowiem pogarda jest słaba i obojętna
Jedynie mą kamienną twarz wzbudzisz błaganiem
Zrozum to w końcu cząstko nieszczęsna!
Zapierdalasz do domu prywatnego boga
By z innymi marionetkami się solidaryzować
I podczas gdy batem kościoła jest trwoga
Zarządcy świata będą się onanizować

Twoją twarzą-tarczą jest zdjęta skóra
Nakręca cię natomiast perspektyw zbiór pusty
Spróbuj się odłączyć, cząstko, od tej pseudo-matki
A umrzesz przynajmniej godnie i... dołączysz do mnie
Track Name: Obrazoburcza Kreacja
Zwracam się do Ciebie, o Obojętności opętana
Tyś energią niemożności, więc dlaczego coś wciąż stwarzasz?

Czy to jam jest winny i ten wiecznie pragnący?
Czy to ja twój skomlący stwórca, co się nawet
władcą ciała nie ma prawa nazwać?

Żałosnym uznaniem krew pompuję...

Kluczysz w mojej świadomości, zatem błagam
zabierz mnie na płótna przeszłości!

Do miejsc które tylko prości głupcy za groteskę mają, gdy
Ci Godni się w miejsc tych grozie i powadze upajają

Zatem Kreacjo, upij mnie namiętnie
I przeobraź pląsaniem mój pokój w komnatę
Niech widzę z okna królewskie ogrody
Zaś firmament za wieżą – pokrywając wszech pola
Niech skrywa tajemnice wielogłowego smoka

Jak baśń ta zakończyć się ma?..

Czy tam gdzie świadectwem istnienia jest kunsztowny zarys
a wieczność (i nigdy) postaci i zdarzeń jedynie chce...
móc być w słowa przybrana – czy tam dane mi będzie
gwiazdy odnaleźć, pola uprawić, karty magii zrozumieć,
a u schyłku drogi olbrzymią bestię zgładzić?

Czy ZANIM oczy przymknę to się wydarzy?..

Kluczysz w mojej świadomości, zatem błagam
zabierz mnie na płótna przeszłości.
Track Name: Stworzony Zrodzony
Urodziłem się pusty i bezbarwny
bezwonny ... bez skazy
Dorastałem w naturalnym,
nienaruszonym oczekiwaniu
na to co nigdy nie nadeszło.

Przyjąłem przemianę
na którą wpływu nie miałem
żyję więc nadal, zupełnie inaczej -
- Już nigdy!

Twardniałem niczym skała
obojętna na wodę i łzy
Po dawnym żarze popiół pozostał.
Jedynie cuchnący popiół.

Stagnacja mym wybawieniem,
lecz ja zapadam się w sobie,
głębiej i głębiej
docierając bez odwrotu, znienacka,
do najgorszego –
głupiej nadziei!

Kruszy się skała
Byle podmuch płomień rozpala
W palecie umysłu pojawia się barwa
Zaczynam doceniać –
- chociaż nic nie mam!

Opuściła mnie w porę, zawsze opuszcza.
Matko głupich ! Jak ja cię nienawidzę –
- Na zawsze!

Nie zapytasz dlaczego, skąd ta nienawiść
Nie musisz – wiesz doskonale
Dodatkowy ciężarze
na mym syzyfowym głazie...

Jesteś wyższą górą, pod którą go wtaczam
Jesteś tym co szepce, że to tym właśnie razem
Doczekam końca, zapadnę się wreszcie.
Nie jesteś duchem walki czy dobrym symbolem,
prędzej młotem...
Jednego natomiast jestem pewien.
Jesteś ludźmi - nimi wszystkimi
którzy w swojej niewiedzy i sztywnej dobroci
ratować chcą duszę moją.
Duszę kata na stosie.